
Zamek w Ogrodzieńcu
We wczorajszym krakowskim dodatku do Gazety Wyborczej ukazał się artykuł pt. Podchody deweloperów. Obok domków mogą stanąć bloki.
Rzecz dotyczy inwestycji realizowanej przez jednego z deweloperów w krakowskich Jugowicach. Okazuje się, że deweloper planuje tam budowę 8 domków jednorodzinnych w zabudowie bliźniaczej, przy czym – jak wynika z treści artykułu – będą to budynki czterokondygnacyjne o wysokości ponad 12 m.
Sąsiedzi terenu planowanej inwestycji – za wyjątkiem jednego – nie wiedzieli o planowanej inwestycji, ponieważ w toku uzyskiwania przez dewelopera pozwolenia na budowę, nie byli stronami postępowania. Teraz obawiają się – że tuż przed oknami ich domów stanie osiedle, w którym nie będzie 16 lokali, lecz znacznie więcej i że w ten sposób dojdzie do przekształcenia budynków jednorodzinnych w budynki wielorodzinne.
O takim sposobie obchodzenia przepisów z zakresu planowania przestrzennego, które na danym obszarze nie dopuszczają lokalizacji budynków wielorodzinnych, wspominałam już nie raz na moim blogu.
Czy tak będzie w tym przypadku?
Nie wiem. Nie znam sprawy, nie znam tej inwestycji.
W każdym razie na tym etapie na pewno nie jest jeszcze przesądzone, czy obawy sąsiadów są słuszne. Jeśli deweloper uzyskał pozwolenie na budowę budynków jednorodzinnych w zabudowie bliźniaczej, to zgodnie z obowiązującymi przepisami, taką inwestycję może zrealizować i w każdym budynku jednorodzinnym będzie mógł wydzielić nie więcej niż dwa lokale.
Być może właśnie taki był jego zamysł – wybudować osiedle, w którym nabywcy będą mogli kupić duże, przestronne, dwupoziomowe lokale w ciekawej, spokojnej lokalizacji, a sąsiedzi zupełnie niepotrzebnie zrobili wokół tej sprawy zamieszanie.
Czas pokaże…
Ja wspominam Państwu o tej sprawie z zupełnie innego powodu.
Otóż moją uwagę zwróciła wypowiedź urzędnika Wydziału Architektury Urzędu Miasta Krakowa, który stwierdził: Organ wydający decyzję pozwolenia na budowę zdaje sobie sprawę, że inwestycje zrealizowane mogą ulec dalszym zmianom i przebudowom. Na etapie wydania pozwolenia bada jednak zgodność projektowanej inwestycji z obowiązującymi przepisami i zatwierdza konkretne rozwiązanie projektowe – w tym przypadku budynki jednorodzinne dwulokalowe. Przed wydaniem decyzji o pozwoleniu na budowę, nie może opierać się na domniemaniach co do przyszłych, ewentualnych, działań inwestora”.
Muszę przyznać, że stanowisko to jest dla mnie co najmniej zaskakujące, zwłaszcza wobec faktu, że w jednej ze spraw, która ostatecznie znalazła swój finał w sądzie administracyjnym, Wydział Architektury Urzędu Miasta Krakowa odmówił udzielenia pozwolenia na budowę wskazując, iż projektowane trzy budynki posiadają wszystkie cechy budynków wielorodzinnych, a nie jak określił ich funkcję projektant – budynków jednorodzinnych.
Zdaniem organu taki projekt faktycznie stanowił próbę ominięcia obowiązujących przepisów prawa, w tym w szczególności postanowień miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego, który dopuszczał na działce inwestora wyłącznie budynki jednorodzinne i dlatego należało odmówić udzielenia pozwolenia na budowę.
Dodać należy, że każdy z trzech projektowanych budynków jednorodzinnych posiadał 22 pokoje (oraz dodatkowo 4 dostępne z wydzielonej klatki schodowej antresole z tarasami), 2 aneksy kuchenne, 18 łazienek w każdym z budynków. Zdaniem Wydziału Architektury oznaczało to, że w każdym z omawianych budynków jednorodzinnych można wyodrębnić co najmniej 18 samodzielnych lokali mieszkalnych na co wskazywał zarówno układ i rodzaj zaprojektowanych pomieszczeń, jak i dostępność zespołów pomieszczeń (umożliwiających prowadzenie samodzielnego gospodarstwa domowego) z wydzielonych, odrębnych klatek schodowych.
Czy zatem odmawiając udzielenia pozwolenia na budowę Wydział Architektury – wbrew temu, co stwierdził urzędnik – oparł się właśnie na domniemaniu co do przyszłych działań inwestora?
Moim zdaniem – oczywiście tak.
Rzecz w tym, że organ zrobił to prawidłowo, dlatego taka asekuracyjna wypowiedź jego urzędnika we wspomnianym artykule bardzo mnie dziwi.
Jeśli już na etapie ubiegania się o pozwolenie na budowę organ administracji architektoniczno-budowlanej nie będzie reagował prawidłowo, praktyka przekształcania budynków jednorodzinnych w wielorodzinnych będzie nadal stosowana, choć wobec kolejnych wypowiedzi urzędników – nie można mieć już wątpliwości, iż jest ona sprzeczna z prawem.
Obowiązek organów wydających pozwolenie na budowę w zakresie dokonywania – już na etapie procedowania pozwolenia na budowę – oceny rzeczywistej funkcji projektowanych budynków, a więc czy posiadają faktycznie atrybuty zabudowy jednorodzinnej, czy wielorodzinnej, potwierdził Wojewódzki Sąd Administracyjny w Krakowie w wyroku z dnia 21.07.2014 roku, uznając iż prawidłowo Wydział Architektury odmówił udzielenia pozwolenia na budowę wspomnianych 3 budynków wielorodzinnych, o wskazanym wyżej układzie, liczbie i rodzaju pomieszczeń.
Uzasadniając swoje stanowisko Sąd stwierdził, a ja się pod tym stwierdzeniem podpisuję obiema rękami, że „Organ administracji publicznej działając zgodnie z zasadą legalności powinien także rozważyć, czy przez wydawaną decyzję administracja publiczna nie uzyskuje efektu obejścia prawa, które w swej istocie, jako instytucja prawna, jest sprzeczne z prawem.”
I tym akcentem o zasadzie legalizmu, która w pewnym sensie wpisuje się też w to nasze dzisiejsze narodowe święto, żegnam się z Państwem i życzę udanego wieczornego Świętowania:)