
Zamek Spisky Hrad
„To jest skandal! w tym mieście nie da się normalnie inwestować!”– krzyczał mi w słuchawce rozwścieczony Klient. „Dlaczego nie zostaliśmy zawiadomieni, że toczy się postępowanie w sprawie pozwolenia na budowę dla sąsiedniej działki?! Przecież nasza działka graniczy z tą działką! Kiedy my staraliśmy się o pozwolenie na budowę, to właściciel tej działki był stroną naszego postępowania! Tak nie może być! Coś z tym trzeba zrobić! Raz urzędnik przyjmuje sobie tak, a raz siak! To jest arogancja władzy!” – nie przestawał mówić podniesionym tonem.
Ta rozmowa przypomniała mi się po tym, jak usłyszałam wczoraj fragment wypowiedzi naszej nowej Pani premier podczas wygłaszania expose: „Koniec z arogancją władzy! koniec z pychą!” Naprawdę, bardzo jestem ciekawa, jak Pani Premier zamierza z tym skończyć…. Mniejsza jednak o politykę i obietnice… choć to one – o ironio! – zainspirowały mnie do tego wpisu.
Wróćmy do mojego rozmówcy.
Co go tak wzburzyło?
Ano to, że nie wiadomo dlaczego, nie uznano go za stronę postępowania w sprawie o pozwolenie na budowę procedowane dla sąsiedniej inwestycji, a Klient uważał, że inwestycja ta – budynek biurowy i zaplecze dla firmy transportowej, będą oddziaływały na planowany przez niego budynek wielorodzinny.
Z drugiej zaś strony, kiedy to nasz deweloper wystąpił o pozwolenie na budowę, organ uznał, że jego inwestycja będzie oddziaływała na działkę sąsiednią (tą, na której ma powstać budynek biurowy) i uznał jego właściciela za stronę postępowania.
Takie postawienie sprawy przez organ procedujący dwa różne pozwolenia na budowę dla sąsiadujących ze sobą działek, od razu nasuwa szereg wątpliwości.
Po pierwsze – co zrobić w takiej sytuacji, kiedy dowiadujemy się, że na sąsiedniej działce ma ruszyć budowa, my nic o niej nie wiemy, choć powinniśmy wiedzieć, bo klienci zawsze pytają, czy po sąsiedzku będzie realizowana jakaś inwestycja, a jeśli tak, to jaka. Każdy chce wiedzieć, czy za oknami będzie miał puste pole, inny blok, czy np. zaplecze firmy transportowej i od rana hałas silników.
Po drugie – czy jeśli pozwolenie na budowę wydane dla tej działki jest już ostateczne, jest jakaś szansa na jego podważenie.
I po trzecie – jak to możliwe, że w jednym postępowaniu w sprawie pozwolenia na budowę właściciel działki A, która graniczy z działką B nie jest stroną postępowania, dotyczącego działki B, a w drugim postępowaniu, dotyczącym pozwolenia na budowę dla działki A, właściciel działki B zostaje uznany za stronę postępowania.
Jeśli chodzi o pierwszą wątpliwość, co zrobić w takiej sytuacji, to odpowiedź jest prosta. Trzeba jak najszybciej wystąpić do organu z wnioskiem o udostępnienie – w trybie dostępu do informacji publicznej – decyzji o pozwoleniu na budowę i najlepiej również projektu zagospodarowania terenu oraz rzutów elewacji projektowanego budynku
Być może nie uda nam się od razu uzyskać dostępu do całego projektu budowlanego, o czym wspominałam ostatnio, ale tych trzech dokumentów organ nie powinien nam odmówić. A dokumenty te pozwolą nam ustalić, co sąsiad będzie budował na swojej działce, w jakich odległościach od naszej działki i jak ostatecznie sąsiednia działka zostanie zagospodarowana.
Z kolei jeśli chodzi o podważenie takiej ostatecznej decyzji o pozwoleniu na budowę z powodu pominięcia nas w postępowaniu, to jest to jak najbardziej możliwe, trzeba tylko w terminie jednego miesiąca od dnia dowiedzenia się o decyzji złożyć wniosek o wznowienie postępowania w sprawie pozwolenia na budowę i wykazać, że mamy interes prawny.
Natomiast jeśli chodzi o trzecią wątpliwość, to moim zdaniem taka sytuacja jest możliwa.
Wszystkiemu winne są pojęcia obszar oddziaływania i interes prawny – kluczowe do rozstrzygania o tym, kto ma być stroną postępowania w sprawie o pozwolenie na budowę. Poza tym, akurat w sprawie naszego Klienta istotne były także inne kwestie.
Na obu działkach (naszego Klienta i jego sąsiada) miały być zrealizowane zupełnie inne inwestycje. Nie ulega zaś wątpliwości, że inny będzie obszar oddziaływania dużego budynku wielorodzinnego, inny niewielkiego biurowca, a jeszcze inny sklepu wielkopowierzchniowego. Ponadto, kiedy właściciel działki sąsiadującej z działką naszego Klienta procedował pozwolenie na budowę – działka naszego Klienta była zabudowana budynkiem hali magazynowej, natomiast kiedy o pozwolenie na budowę starał się nasz Klient, działka sąsiada była niezbudowana.
Wszystkie te okoliczności miały znaczenie przy ustalaniu kręgu stron postępowania w sprawie pozwolenia na budowę wydanego dla naszego Klienta i dla jego sąsiada, a przynajmniej powinny mieć. I być może to właśnie one spowodowały, że w sprawie sąsiada nasz Klient nie został uznany za stronę, a w sprawie naszego Klienta – sąsiad był stroną postępowania.
Czy jednak rzeczywiście miały znaczenie – to wykaże moje „śledztwo” w tej sprawie. O jego wynikach na pewno Państwa powiadomię.