Temat inwestycji deweloperskich na użytkowaniu wieczystym wraca do mnie jak bumerang:)
Cieszy mnie to bardzo, bo to znak, że deweloperzy coraz rozważniej podchodzą do takich inwestycji i wolą wcześniej dowiedzieć się, czy na interesującej ich nieruchomości, oddanej w użytkowanie wieczyste, będzie można bez problemów zrealizować inwestycję.
Nie wszyscy jednak są tacy przezorni, czego dowodem jest historia, którą za chwilę Państwu opowiem.
Pewien deweloper kupił nieruchomość, która została oddana w użytkowanie wieczyste na cele infrastruktury kolejowej. Oczywiście nie miał zamiaru budować na niej torów kolejowych, lecz kolejny apartamentowiec.
Okoliczności były sprzyjające, bo plan miejscowy dopuszczał taką inwestycję i deweloper bez problemów uzyskał pozwolenie na budowę.
Kiedy już rozpoczął roboty budowlane, Prezydent Miasta reprezentujący Skarb Państwa (właściciela tej nieruchomości), ten sam zresztą, który wydał pozwolenie na budowę, zażądał zaprzestania prowadzenia budowy informując dewelopera, że inwestycja jest niezgodna z celem, na jaki nieruchomość została oddana w użytkowanie wieczyste i że dalsze jej prowadzenie spowoduje rozwiązanie umowy użytkowania wieczystego.
Deweloper groźbą rozwiązania użytkowania wieczystego nie przejął się zbytnio i krótko odpisał Prezydentowi Miasta.
Skoro Prezydent wiedząc, że użytkowanie wieczyste ustanowione zostało na inny cel, niż budownictwo wielorodzinne, mimo to udzielił mu pozwolenia na budowę na realizację tej inwestycji, to nie ma teraz prawa stawiać mu zarzutu, że inwestycja jest niezgodna z celem użytkowania wieczystego, bo sam na tę inwestycję wyraził zgodę. Jego zdaniem doszło więc w sposób dorozumiany do zmiany tego celu.
Trudno odmówić racji deweloperowi.
Ten sam podmiot (Prezydent Miasta) najpierw udziela pozwolenia na budowę potwierdzając tym samym, że inwestycja jest zgodna z prawem, a potem nagle jednak zmienia zdanie i kwestionuje realizację inwestycji, grożąc rozwiązaniem umowy użytkowania wieczystego. I mówi się, że to kobieta zmienną jest … 🙂
Mówiąc jednak poważnie, bo finał tej sprawy wcale nie okazał się dla dewelopera zabawny, trzeba powiedzieć jasno: w świetle wyroków sądów administracyjnych i Sądu Najwyższego, kolejność działań dewelopera nie była prawidłowa.
Powinien był on najpierw wystąpić do Prezydenta o zmianę celu użytkowania wieczystego, a dopiero potem o pozwolenie na budowę. Uzyskanie pozwolenia na budowę nie powoduje bowiem automatycznie zmiany celu użytkowania wieczystego, nawet w sytuacji, gdy pozwolenie wydaje ten sam organ, który następnie występuje w roli właściciela nieruchomości. Deweloper nie może więc skutecznie powoływać się na fakt, że inwestycja jest zgodna z celem użytkowania wieczystego, bo potwierdził to Prezydent Miasta wydając pozwolenie na budowę.
Stanowisko sądów w tej kwestii, kompletnie mnie nie przekonuje i nie dziwię się deweloperom, których ono oburza.
Prezydent Miasta, będąc odpowiedzialnym za gospodarowanie nieruchomościami stanowiącymi własność Skarbu Państwa, a jednocześnie występując jako organ wydający pozwolenie na budowę, nie może na etapie postępowania o pozwolenie na budowę udawać, że wszystko jest w porządku (jakby nie wiedział, że inwestycja jest niezgodna z celem użytkowania wieczystego), a jak wyda deweloperowi pozwolenie na budowę – zaskakiwać go później groźbami rozwiązania umowy użytkowania wieczystego z powodu istnienia tej niezgodności.













