dr Agnieszka Grabowska-Toś

radca prawny

Radca prawny, doktor nauk prawnych. Specjalizuje się w obsłudze procesów inwestycyjnych, że szczególnym uwzględnieniem inwestycji deweloperskich.
[Więcej >>>]

Skontaktuj się!
Zamek w Frydlant w Czechach

Zamek w Frydlant w Czechach

Kiedy na stronach Rządowego Centrum Legislacji pojawił się projekt tak zwanej ustawy uwłaszczeniowej, wśród deweloperów zapanowało poruszenie, a urzędników zalała fala wniosków o jak najszybszą zmianę celu użytkowania wieczystego gruntów na cel mieszkaniowy. Czas naglił, bo aby móc po 1 stycznia 2017 roku ustanawiać odrębną własność wybudowanych, czy dopiero planowanych lokali, trzeba było do 31 grudnia 2016 roku zmienić cel użytkowania wieczystego na cel mieszkaniowy.

Muszę przyznać, że z niepokojem czekałam na efekty wielu krytycznych komentarzy prasowych i uwag składanych do Ministerstwa w ramach uzgodnień i konsultacji społecznych dotyczących projektu tej ustawy.  Wygląda jednak na to, że wszystko dobrze się skończy i deweloperzy będą mogli nie tylko spokojnie dokończyć inwestycje realizowane na gruntach oddanych w użytkowanie wieczyste, ale też nie będzie problemów z realizacją nowych.

Udało mi się nieoficjalnie dotrzeć do projektu nowej ustawy uwłaszczeniowej o zmienionym tytule – ustawa o przekształceniu udziałów w użytkowaniu wieczystym  gruntów zabudowanych na cele mieszkaniowe w udziały we własności gruntów. Moim zdaniem eliminuje on wszystkie najważniejsze negatywne skutki uwłaszczenia, jakie deweloperzy dostrzegali na gruncie poprzedniego projektu.

Jeśli w tym kształcie projekt zostanie uchwalony, to zarówno deweloperzy, jak i ich klienci mogą spać spokojnie. Zmiany poszły znacznie dalej, niż można się było tego spodziewać, co niewątpliwie świadczy o zrozumieniu problemów, z jakimi musiałaby się zmierzyć branża deweloperska.

Przede wszystkim Ministerstwo zrezygnowało z dwóch bardzo niekorzystnych zapisów, które w istocie prowadziły do tego, że po 1 stycznia 2017 roku w zasadzie niemożliwa byłaby budowa budynków mieszkalnych wielorodzinnych na gruntach oddanych w użytkowanie wieczyste. Deweloperzy, którzy kupili grunt z zamiarem realizacji takiej inwestycji, mieliby związane ręce.

Po pierwsze  – zlikwidowano zakaz ustanawiania  po 1 stycznia 2017 roku odrębnej własności lokalu w budynkach wybudowanych na gruntach oddanych w użytkowanie wieczyste, a po drugie – zlikwidowano zakaz oddawania po dniu wejścia w życie ustawy gruntów w użytkowanie wieczyste na cele mieszkaniowe.

Usunięcie tych zapisów oznacza, że nadal na gruntach oddanych w użytkowanie wieczyste będą Państwo mogli realizować inwestycje deweloperskie (budynki wielorodzinne), ustanawiać  w nich odrębną własność lokali i je sprzedawać.

Dla Państwa, to niewątpliwie bardzo dobra wiadomość.

Z punktu widzenia moich Klientów i tych z Państwa, którzy jesteście właśnie w trakcie realizacji inwestycji deweloperskich, najważniejsze jest jednak to, że z projektu został usunięty przepis, zgodnie z którym po wejściu w życie ustawy odrębna własności lokali mogła być ustanowiona w budynkach wybudowanych wyłącznie na takich gruntach, które przed 1 stycznia 2017 roku były oddane w użytkowanie wieczyste na cele budownictwa mieszkaniowego wielorodzinnego. Ten zapis doprowadziłby do zablokowania ogromnej liczby inwestycji, gdyż nie wszystkim deweloperom udałoby się do końca 2016 roku zmienić cel użytkowania wieczystego na cel mieszkaniowy.

Teraz, zgodnie z nowym projektem, nie będzie żadnych problemów z zakończeniem inwestycji i wywiązaniem się z zawartych umów deweloperskich. W odniesieniu bowiem do już rozpoczętych inwestycji realizowanych na gruntach oddanych w użytkowanie wieczyste, przekształcenie użytkowania wieczystego w prawo własności nastąpi z chwilą wpisu do księgi wieczystej odrębnej własności pierwszego wyodrębnionego lokalu mieszkalnego.

Warunek jest taki, że budynek musi być wybudowany na gruncie oddanym w użytkowanie wieczyste zgodnie z decyzją WZ lub miejscowym planem zagospodarowania przestrzennego i co najmniej połowę liczby wszystkich lokali znajdujących się w takim budynku muszą stanowić lokale mieszkalne.

Bez znaczenia natomiast dla dokonania się przekształcenia udziałów w użytkowaniu wieczystym gruntów, w udziały we własności tych gruntów, będzie to, czy cel, na jaki nieruchomość została oddana w użytkowanie wieczyste był mieszkaniowy i czy był jednoznacznie określony.

warsztaty-dla-dewelopera_2Nie ma to jak piękny i słoneczny weekend w górach o tej porze:)  Niewielu turystów, cisza, spokój… No i oczywiście te wspaniałe kolory jesieni, cieszące oczy każdego. Nawet jeden dzień w takim otoczeniu pozwala naładować akumulatory i oderwać się od prawniczej codzienności.

W przedostatni, wyjątkowo ciepły weekend października miałam okazję zakosztować uroków górskich klimatów Wisły. Wprawdzie podczas mojego pobytu w tym miejscu nie do końca udało mi się odpocząć od prawa, to jednak miałam wrażenie, że przyjechałam tam na krótki urlop:)

Okazja do odwiedzenia Wisły miała kontekst bardzo zawodowy, ponieważ zostałam zaproszona do wygłoszenia prelekcji podczas „Warsztatów dewelopera” zorganizowanych właśnie w Wiśle przez Stowarzyszenie Budowniczych Domów i Mieszkań z Krakowa (SBDiM).

Okazało się, że moje ostatnie wpisy na blogu dotyczące zmian w prawie, a zwłaszcza zmian w zakresie możliwości realizacji budownictwa wielorodzinnego na gruntach oddanych w użytkowanie wieczyste, nie pozostały bez echa. Projekt, o którym wielokrotnie wspominałam Państwu zarówno tu na blogu, jak na łamach Gazety Prawnej, wzbudził tak wiele emocji i tak wiele wątpliwości, że krakowscy deweloperzy zrzeszeni w Stowarzyszeniu SBDiM poprosili mnie o przedstawienie najważniejszych założeń tej ustawy o przekształceniu współużytkowania wieczystego gruntów we współwłasność tych gruntów i konsekwencji dla branży deweloperskiej, jeśli ustawa wejdzie w życie.

Muszę przyznać, że warsztaty były bardzo udane. Uczestnicy zadali wiele interesujących pytań, podzielili się swoimi spostrzeżeniami i problemami związanymi z realizacją inwestycji na gruntach oddanych w użytkowanie wieczyste i porozmawiali o planach Stowarzyszenia na najbliższe miesiące.

A ja – miło spędziłam czas. Udało mi się nawet znaleźć chwilę na spacer i mały reset:)

michalczak-40_1

dscn3642_1Zapraszam Państwa do lektury wpisu na blogu autorstwa mojego gościa – Pana Piotra Majewskiego redaktora bloga Morizon.pl. Swoją pasję do pisania o nieruchomościach Pan Piotr czerpie głównie z zamiłowania do wszelkiego rodzaju designu użytkowego, zaś jako redaktor Morizon.pl, większość czasu spędza szukając ciekawych tematów i szlifując opublikowane artykuły. Dziś postanowił napisać kilka słów o tym, co jest bliskie każdemu deweloperowi, czyli o zmianie miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego.

Często na drodze do realizacji inwestycji stają nam założenia Miejscowego Planu Zagospodarowania Przestrzennego (MPZP) lub jego brak. Wiedzą to doskonale choćby ci, którzy podjęli się budowy domu na działce rolnej. Co robić w takim wypadku? Oczywiście – wnieść o zmianę (lub uchwalenie) planu. To jednak czasochłonny (a dla gminy – również bardzo kosztowny) proces, który nie zawsze kończy się po naszej myśli. Wójt, burmistrz lub prezydent z bardzo różnych powodów może zwyczajnie nie wyrazić zgody na zmiany.

Jeśli chcemy podjąć próbę zmiany MPZP, najpierw powinniśmy złożyć w biurze wójta, burmistrza lub prezydenta miasta stosowny wniosek. Oprócz podstawowych danych dotyczących gruntu powinien on zawierać silne argumenty, które przekonają władze, że planowana inwestycja przysłuży się gminie i jej mieszkańcom. Musimy w końcu skłonić radę gminy do wszczęcia długotrwałego i kosztownego procesu.

Potem pozostaje nam tylko… czekać. Czasem naprawdę długo. Zgodnie z przepisami, nasz wniosek ma jedynie charakter postulatywny, więc przy jego rozpatrywaniu nie obowiązują żadne konkretne terminy czy prawo do odwołania.

Jak wygląda procedura? Najpierw wójt, burmistrz lub prezydent musi uznać zmianę MPZP za zasadną. Następnie wykonuje niezbędne analizy, sprawdza zgodność wnioskowanych zmian z już istniejącymi zapisami studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego (najważniejszego dokumentu związanego z planowaniem przestrzeni), przygotowuje wszelkie materiały dodatkowe i składa wniosek o podjęcie stosownej uchwały do rady miasta lub gminy.

Teraz pałeczka jest po stronie rady – podejmuje ona uchwałę o przystąpieniu do zmiany MPZP, korzystając również z dostarczonych przez wójta, burmistrza lub prezydenta okresowych analiz. To właśnie na ich podstawie zapadnie ostateczna decyzja o zmianie MPZP – dotyczą one bowiem przede wszystkim zgodności z ustaleniami studium.

Pozytywna decyzja rady miasta lub gminy o przystąpieniu do zmiany MPZP to jeszcze nie koniec. Wójt, burmistrz lub prezydent zobowiązany jest do poinformowania mieszkańców (w obwieszczeniu oraz w lokalnej prasie), zebrania i rozpatrzenia ich uwag oraz przedstawienia projektu zmian innym organom – m.in. wojewodzie i konserwatorowi zabytków.

Po uzyskaniu wszelkich zgód (np. na zmianę przeznaczenia gruntu), gotowy projekt przedstawiany jest opinii publicznej – na tym etapie znów każdy mieszkaniec może wnosić swoje uwagi. Dopiero po ich rozpatrzeniu wójt/burmistrz/prezydent może przedstawić gotowy projekt (wraz z uwzględnionymi i nieuwzględnionymi uwagami) do rady gminy, która ponownie sprawdza jego zgodność z treścią studium, a następnie – jeśli nie ma dalszych uwag – uchwala zmianę MPZP.

Uff! Ale… to jeszcze nie koniec. Uchwała rady musi jeszcze trafić do wojewody, który sprawdza zgodność zmian z przepisami prawnymi. Dopiero gdy nie będzie miał żadnych zastrzeżeń, nowy MPZP trafia wchodzi w życie i trafia do dziennika urzędowego województwa.

Cała procedura jest dość zawiła, a gmina musi ponieść spore koszta – m.in. na zatrudnienie urbanistów i szczegółowe analizy planowanych zmian. Na zmiany MPZP decydują się głównie największe gminy, których budżet pozwala na przejście przez każdy krok procesu. Właśnie dlatego tak wiele gruntów wciąż nie posiada uchwalonych planów, często hamując korzystne dla gmin inwestycje. Pozostaje liczyć na to, że prawodawstwo w końcu przejrzy na oczy i zareaguje na sytuację biedniejszych gmin, uwalniając inwestycyjny potencjał wielu gruntów.

dscn2952Idą kolejne zmiany, ważne dla deweloperów.

Powiedziałabym nawet – że rewolucyjne. I nie chodzi tym razem o opisywaną już przeze mnie ustawę uwłaszczeniową, która – jeśli wejdzie w życie – niewątpliwie  w istotny sposób wpłynie na branżę deweloperską, lecz o Kodeks urbanistyczno-budowlany.

Projekt tej ustawy pojawił się w ubiegły piątek na stronach Rządowego Centrum Legislacji. Dokument liczy 607 artykułów i reguluje zarówno kwestie związane z planowaniem przestrzennym, jak i prawem budowlanym.

Jedno jest pewne – ta ustawa zmieni kształt i oblicze procesu inwestycyjnego.

Projekt przewiduje, że roboty budowlane będzie można rozpocząć po uzyskaniu tak zwanej zgody inwestycyjnej. Zastąpi ona kilka decyzji administracyjnych, które obecnie trzeba uzyskać: decyzję o warunkach zabudowy, pozwolenie na budowę, o podział nieruchomości, zgłoszenie budowy, czy pozwolenie na zmianę sposobu użytkowania.

Wszystkie formalności zostaną załatwione w ramach jednego okienka.  Zapewne skróci to czas, jaki dziś trzeba poświęcić na załatwienie formalności związanych z przygotowaniem inwestycji. W zależności od stopnia jej skomplikowania będą obowiązywały różne procedury wydawania takiej zgody. Kodeks przewiduje 6 kategorii inwestycji ze względu na ich stopień skomplikowania.

Nie będzie już decyzji WZ, za to w istotny sposób zmieni się rola studium zarówno w planowaniu przestrzennym, jak i przy realizacji inwestycji. Na obszarach, gdzie nie będzie miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego, realizacja inwestycji będzie musiała być zgodna ze studium, co  stanowi istotne odstępstwo od aktualnie obowiązujących zasad.

To oczywiście nie wszystko.

O tych i innych ważnych zmianach dotyczących planowania przestrzennego oraz procesu budowlanego mogą Państwo przeczytać w Dzienniku Gazeta Prawna z 3 października 2016 roku w artykule pt. Koniec z chaotyczną zabudową. Miałam przyjemność skomentować w tym artykule niektóre z tych zmian i odnieść się do ich skutków.

Jeśli więc chcą Państwo dowiedzieć się czegoś więcej, zapraszam do lektury tego tekstu, ale także do śledzenia kolejnych wpisów na moim blogu. Znajdziecie tu sporo informacji o nowych zasadach realizacji inwestycji, jakie znalazły się w Kodeksie urbanistyczno-budowlanym.

 

img_1596_1Taka konkluzja pojawia się niestety po lekturze projektu ustawy o przekształceniu współużytkowania wieczystego gruntów w prawo własności gruntów. Intencje były słuszne – zlikwidować problem współużytkowania wieczystego. Sęk w tym, że to, co miało być dobre dla zwykłego Kowalskiego, może odbić się rykoszetem na deweloperach. Tak przynajmniej wynika ze wstępnych analiz.

Jak Państwu wspominałam, miałam przyjemność wypowiedzieć się w sprawie skutków, jakie projektowana regulacja będzie miała dla branży deweloperskiej. Wywiad ze mną w tej sprawie ukazał się na łamach Gazety Prawnej z 28 września 2016 roku. Zachęcam Państwa do lektury tego tekstu.

Jedno jest pewne.

Trzeba działać na dwóch frontach!

Po pierwsze – próbować się zabezpieczyć przed ewentualnym wejściem ustawy w życie.

Po drugie – zjednoczyć siły w staraniach o zmianę zapisów projektu.

Dotychczas ze stanowiskiem w sprawie tego projektu wystąpił tylko Polski Związek Firm Deweloperskich. Żadne inne podmioty zrzeszające deweloperów, czy reprezentujące ich interesy, nie zgłosiły swoich uwag w ramach konsultacji społecznych.  Dziwi mnie to bardzo, podobnie jak to, że także stowarzyszenie deweloperów z mojego krakowskiego podwórka – Stowarzyszenie Budowniczych Domów i Mieszkań w ogóle nie zareagowało na ten projekt. Wystąpienie PZFD jest więc tylko kroplą w morzu możliwości, jakie mają deweloperzy, ale ono może okazać się niewystarczające do zmiany projektu po Państwa myśli, jeśli cała branża nie zacznie w tej sprawie działać.