dr Agnieszka Grabowska-Toś

radca prawny

Radca prawny, doktor nauk prawnych. Specjalizuje się w obsłudze procesów inwestycyjnych, że szczególnym uwzględnieniem inwestycji deweloperskich.
[Więcej >>>]

Skontaktuj się!

Obszar oddziaływania inwestycjiObiecywałam sobie przed moim wyjazdem na Mazury, że na urlopie nie będzie żadnego pisania o sprawach zawodowych. Żadnych maili, smsów. Że tylko plaża, zapach jeziora, spacery i oczywiście zwiedzanie kolejnych nieodkrytych podczas poprzednich podróży pałaców i dworów. Jednak obszar oddziaływania inwestycji jest dość intrygujący.

Tu na Warmii i Mazurach jest ich akurat znacznie mniej niż np. na Dolnym Śląsku, ale są  równie interesujące. W tym roku sporym zaskoczeniem dla mnie okazał się XIX-wieczny Dwór  w Kaliszkach (na zdjęciu) z dwoma przepięknymi 300-letnimi dębami, znakomitym jedzeniem i naprawdę pyszną kawą:)

Wracając jednak do pisania w czasie urlopu o sprawach zawodowych… Czy to znaczy, że skoro jestem na urlopie, to i mój blog jest na urlopie?

Oczywiście pisanie dla Państwa, to nie tylko praca. Mój blog to dla mnie przede wszystkim przyjemność i tym większa, gdy z każdym kolejnym wpisem, rośnie liczba jego czytelników – czyli Państwa:)

Dlatego, choć jestem na urlopie, dziś dosłownie kilka słów – bo i możliwości mam nieco ograniczone. Temat, który ostatnio za sprawą nowelizacji prawa budowlanego stał się bardzo popularny.

Obszar oddziaływania inwestycji – kto ustala?

Chodzi o sposób ustalania obszaru oddziaływania inwestycji.  Od 28 czerwca tego roku obowiązek wskazywania obszaru oddziaływania inwestycji spoczywa na architektach. Przyznam, że nie chciałabym być teraz w ich skórze, bo z jednej strony muszą godzić interesy deweloperów (a tym zależy na tym, żeby ten obszar był jak najmniejszy, bo wtedy jest niewiele stron postępowania w sprawie pozwolenia na budowę). Z drugiej strony – ponoszą odpowiedzialność za prawidłowe wyznaczenie obszaru oddziaływania inwestycji.

Wszyscy wiemy, jakie problemy rodzi prawidłowe wyznaczenie  obszaru oddziaływania. Pisałam o tym Państwu całkiem niedawno, kiedy wyjaśniałam, w jaki sposób ustala się strony postępowania o pozwolenie na budowę.

Obszar oddziaływania inwestycji – jakie są wytyczne

I właśnie ze względu na te problemy, Małopolska Okręgowa Izba Architektów we współpracy Małopolskim Urzędem Wojewódzkim oraz Starostwami Powiatowymi, czyli organami wydającymi pozwolenia na budowę, opracowała wytyczne dla projektantów. Wytyczne jak należny wyznaczać obszar oddziaływania inwestycji.

Polecam Państwu  tę lekturę.

Ja też będę ją studiować i na pewno nie omieszkam podzielić się z Państwem moimi przemyśleniami na ten temat. Ale to już na pewno po urlopie:)

A tymczasem, wakacyjnie Państwa pozdrawiam!

stroną postępowania o ustalenie warunków zabudowyWydawałoby się, że o tym, kto może być stroną postępowania o ustalenie warunków zabudowy i jak ustala się strony tego postępowania wiadomo już wszystko.

Sądownictwo administracyjne wielokrotnie wypowiadało się w tej kwestii.

Były nawet uchwały, które – pomimo zmiany przepisów –  zachowały swą aktualność.  Ja również w jednym z ostatnich wpisów na blogu poruszałam wątek ustalania stron postępowania i pisałam Państwu o tym, jak to się zwykle odbywa.

I co się okazuje? – że niektórzy najwyraźniej lubią iść pod prąd. Może nawet zmieniać utarte już szlaki. A to co do tej pory było oczywiste, już wcale takie oczywiste nie jest.

Mam tu na myśli stosunkowo niedawne – bo  z  2 września 2014 roku – postanowienie Naczelnego Sądu Administracyjnego (sygn. II OZ 819/14), w którym została zawarta dość kontrowersyjna  – moim zdaniem zdaniem – teza. Stronami postępowania w sprawie ustalenia warunków zabudowy są zawsze właściciele i użytkownicy wieczyści nieruchomości sąsiadującej bezpośrednio z terenem inwestycji.

Piszę Państwu o tym orzeczeniu  nie bez powodu.

Kto może być stroną postępowania o ustalenie warunków zabudowy

O ile bowiem dotychczas deweloperzy teoretycznie mogli przekonywać organ, że dany podmiot, choć jego nieruchomość sąsiaduje bezpośrednio z terenem inwestycji, nie ma interesu prawnego w postępowaniu w sprawie decyzji WZ, to w świetle tego orzeczenia– należałoby przyjąć, że sąsiad zawsze jest stroną postępowania w sprawie decyzji WZ. I nie ma podstaw do prowadzenia na ten temat jakiejkolwiek polemiki z organem.

NSA potwierdził bowiem wyraźnie, że właściciele nieruchomości bezpośrednio sąsiadujących z inwestycją ZAWSZE są stronami postępowania w sprawie wydania decyzji WZ.

Moim zdaniem sąd ewidentnie wyszedł w tym przypadku przed szereg. Żeby nie powiedzieć dokonał wykładni sprzecznej z prawem.

Przede wszystkim żaden przepis ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym nie zawiera definicji strony postępowania w sprawie o ustalenie warunków zabudowy. Żaden nie mówi o tym, że stroną ma być zawsze ten, kogo nieruchomość bezpośrednio graniczy z terenem inwestycji. Dlatego też krąg stron postępowania ustalany jest zgodnie art. 28 kodeksu postępowania administracyjnego. Stroną jest więc ten, kto ma interes prawny.

Dlaczego zatem sąd mówi, że  stroną będzie zawsze właściciel działki sąsiedniej, tak jakby to, czy ma on interes prawny, czy nie – było zupełnie bez znaczenia?

Przyznam się szczerze – zupełnie tego nie rozumiem.

Co ciekawe, dwa miesiące wcześniej, ten sam sąd w wyroku z dnia 8 lipca 2014 roku, sygn. II OSK 233/13 stwierdził, że stronami postępowania MOGĄ być właściciele lub użytkownicy wieczyści nieruchomości sąsiedniej. A więc już nie tak kategorycznie – jak w wyroku z września 2014 roku.

Aż ciśnie się na usta staropolskie powiedzenie – dziad swoje – baba swoje;)

Niewątpliwie jednak ten ostatni wyrok jest zdecydowanie korzystniejszy dla deweloperów. Dlaczego? Bo nie traktuje sąsiadów automatycznie, jako strony postępowania, lecz  wskazuje na konieczność ustalania ich każdorazowo, indywidualnie, z uwzględnieniem okoliczności sprawy.

I tej właśnie korzystnej linii orzeczniczej trzymajmy się proszę Państwa w naszych postępowaniach o ustalanie warunków zabudowy i miejmy nadzieję, że będą się go trzymały również organy wydające decyzje WZ.

Zapraszam Państwa do kontaktu!

blog dla deweloperów.jpg4Dzisiaj na początek uraczę Państwa truizmem – prowadzenie działalności deweloperskiej nie jest wcale takie proste.

Ameryki nie odkryłam – wiem.

Po cóż raczę więc Państwa takimi oczywistymi refleksjami?

Otóż uświadomiłam sobie, z iloma dziedzinami prawa ma do czynienia deweloper, który chce wybudować i sprzedać mieszkania. Weźmy chociażby taką dziedzinę, która na pierwszy, mniej wprawny rzut oka, wydaje się być przydatna raczej na estradzie – prawo autorskie.

Każdy z deweloperów musi zawrzeć umowę z architektem, który zaprojektuje dla niego budynek, a projekt architektoniczny jest utworem chronionym właśnie przepisami prawa autorskiego.

Dość często zdarza się, że deweloperzy trochę po macoszemu traktują umowy zawierane z architektami, a prawnik ogląda je dopiero wtedy, gdy pojawia problem. Uważam, że to może być duży i kosztowny błąd np. w sytuacji, gdy w umowie nie uregulowano sprawy opracowań projektu architektonicznego.

Dlatego dam teraz Państwu pouczający przykład z życia wzięty.

Po co deweloperowi prawo autorskie

Deweloper zlecił pracowni architektonicznej projekt dużego budynku mieszkaniowego. Projekt wykonano, ale inwestycja z różnych przyczyn kilka lat czekała na realizację. Po paru latach deweloper postanowił wprowadzić kilka istotnych zmian do projektu, który  – jak mniemał – jest jego własnością.

Ponieważ jednak deweloper nie był do końca zadowolony ze współpracy z pracownią architektoniczną, która przygotowała pierwotny projekt, znalazł młodego, rzutkiego i co istotne, znacznie mniej wymagającego finansowo architekta i zlecił mu wykonanie tychże zmian.

Niestety, w tym miejscu wtrącił się prawnik, który – jak to prawnik – znalazł dziurę w całym i powiedział, że bez zezwolenia twórców pierwotnego projektu, deweloper wprawdzie może zmiany wprowadzić, ale nie będzie mógł ich wykorzystać tzn. nie będzie mógł wybudować w oparciu o zmieniony projekt budynku.

Łatwo się domyślić, że twórcy pierwotnego projektu nie byli zbyt chętni do rozmów z deweloperem.

W całej tej historii nie chodzi oczywiście o to, by nie płacić architektom za to, co w świetle przepisów prawa im się należy, ale o to, że przed podpisaniem umowy z architektem, warto upewnić się, za co tak naprawdę zapłacimy.

blog dla deweloperów.jpg3Duża liczba stron w postępowaniu w sprawie warunków zabudowy, to dla deweloperów prawdziwa zmora. A dla organu prowadzącego postępowanie – to niewątpliwie spore wyzwanie. Trzeba przecież najpierw prawidłowo ustalić, kto w takim postępowaniu powinien uczestniczyć jako strona. A potem w toku tego postępowania zapewnić każdemu czynny udział. Oczywiście również prawidłowo doręczyć decyzję. Ustalenie stron w postępowaniu w sprawie warunków zabudowy jest ważnym elementem.

Można powiedzieć, że w kwestii stron postępowania w sprawie warunków zabudowy i deweloper i organ mają wspólny cel. Jednemu i drugiemu  zależy na tym samym – by w postępowaniu mieć jak najmniej stron.

Zapytam więc przewrotnie.

Czy możliwe jest postępowanie w sprawie ustalenia warunków zabudowy dla inwestycji deweloperskiej, w którym będziemy mieli do czynienia tylko z jedną stroną postępowania? Czyli inwestorem zainteresowanym uzyskaniem decyzji WZ?

Bez wątpienia, to byłby stan idealny, ale jak wszyscy wiemy – ideałów nie ma.

I tak też jest z postępowaniem w sprawie ustalenia warunków zabudowy dla inwestycji deweloperskiej.

Nie mówię, że niemożliwe są takie przypadki, gdy tylko wnioskodawca będzie stroną postępowania, ale z doświadczenia wiem, że to raczej mało prawdopodobne.

Przyznam szczerze, że nie widziałam jeszcze takiej decyzji WZ, w której stronami nie byliby przynajmniej właściciele nieruchomości sąsiadujących bezpośrednio z terenem planowanej inwestycji. Mam wrażenie, że przy większych inwestycjach (mam tu na myśli inwestycje deweloperskie), niejako z automatu najbliżsi sąsiedzi uznawani są za strony.

Ustalenie stron w postępowaniu w sprawie warunków zabudowy – uchwały

Poniekąd to rozumiem, bo jest to pokłosie dwóch uchwał NSA – jeszcze z lat 90-tych. W ustawach, których stwierdzono, iż co do zasady stronami postępowania o ustalenie warunków zabudowy są właściciele lub użytkownicy wieczyści sąsiednich działek (uchwała z dnia 25.09.1995 roku , sygn VI SA 13/95 i z dnia 4.12.1995 roku, VI SA 20/95). Uchwały te są nadal aktualne. Wielokrotnie powtarzane w uzasadnieniach wyroków sądów administracyjnych.

Trzeba tu jednak uczynić pewne zastrzeżenie.

Otóż nie jest tak, że zawsze ten sąsiad, którego działka bezpośrednio sąsiaduje z terenem inwestycji będzie stroną postępowania. Nie jest też tak, że właściciele działek nie sąsiadujących bezpośrednio z terenem inwestycji nie mogą być stroną postępowania.

Ustalenie stron w postępowaniu w sprawie warunków zabudowy

Dlatego muszą Państwo liczyć się z tym, że oprócz sąsiadów, których działki bezpośrednio graniczą z Państwa działką, także dalsi sąsiedzi, których działki nie sąsiadują bezpośrednio z Państwa działką mogą być uznani za stronę postępowania.

Jak mówią sądy? W każdym przypadku organ musi przeprowadzić analizę. Czy dana osoba ma interes prawny, aby uczestniczyć w tym postępowaniu, czy go nie ma. Sam fakt bycia sąsiadem – nie wystarczy.

Wspólne inwestowanie w biznes deweloperski

Agnieszka Grabowska-Toś06 lipca 2015Komentarze (0)

blog dla deweloprow.jpg1Dzisiejszy wpis powinien zainteresować zwłaszcza mniejszych i średnich deweloperów, którym rekiny branży zgarniają najlepsze grunty w mieście.

Na początek pytanie.

Po co człowiekowi związek z drugim człowiekiem?

Co do zasady po to, aby było łatwiej żyć*.

Wybaczcie Państwo te trywialne mądrości życiowe, jakimi Państwa uraczyłam na wstępie, ale dzisiaj będzie właśnie o związkach tyle, że tych w biznesie deweloperskim.

Na czym opierają się takie biznesowe związki?

Z jednej strony mamy dewelopera, który wie, jak prowadzić inwestycję, ma renomę na rynku deweloperskim, wie jak sprzedawać i kalkulować ceny. Z drugiej strony mamy inwestorów, którzy mają „trochę” wolnej gotówki, którą chętnie zainwestowaliby w dobry interes, ale nie mają czasu, ochoty lub wiedzy, aby zajmować się prowadzeniem inwestycji deweloperskiej.

Teraz tylko biznesplan i dobry prawnik, który wymyśli najlepszą strukturę prawną i sporządzi umowę inwestycyjną i mamy związek idealny.

Kilka lat temu, gdy wymyślałam dla naszego klienta strukturę takiego wspólnego przedsięwzięcia, sama byłam ciekawa, jak to się skończy (zwłaszcza, że kryzys w branży szalał) i proszę mi wierzyć – to działa.

Takie biznesy funkcjonują i zarabiają (przecząc głoszonym teoriom o powszechnej nieufności naszych rodaków do robienia wspólnych interesów).

Rynek deweloperski jest obecnie rynkiem trudnym. Dobre grunty w miastach są drogie, mieszkania wprawdzie się sprzedają, ale wymaga to czasu, a pieniądze z inwestycji odzyskuje się powoli. Dopływ gotówki „ z zewnątrz” przyda się każdemu.

Szukajcie Państwo inwestorów, którzy Wam zaufają – razem łatwiej.

* wiem, wiem – w praktyce bywa różnie 😉